To nie oni są dla mnie, tylko ja jestem dla nich

Drukuj ›

9 stycznia 2012

Wywiad z Basią Witkowską, wolontariuszką Fundacji ITAKA

Trafiłaś do ITAKI przypadkiem?

Zastanawiałam się nad zaangażowaniem w wolontariat i przeczytałam w jednej z gazet, że ITAKA szuka wolontariuszy. Sprawa zaginięć była mi bliska, jakiś czas wcześniej zaginął mój kolega i gdy zobaczyłam ogłoszenie pomyślałam, że to zrządzenie losu. Wysłałam aplikację, przyszłam na rozmowę i jestem.

Jesteś już 3 lata. Jak wytrzymałaś tyle czasu?

Nie mam skali porównawczej, bo jest to mój pierwszy i jedyny wolontariat. Uważam, że to co robię jest potrzebne, pożyteczne i że ludzie tego potrzebują. Oczywiście inne organizacje też mają szczytne cele, ale jestem tutaj i nie widzę powodu, żeby próbować czegoś innego. Podoba mi się to co robię. Atmosfera, ludzie.  Lubię tu przychodzić, rozmawiać z ludźmi, z którymi pracuję.

Czym się zajmujesz w ITACE?

Jestem w Zespole Poszukiwań i Identyfikacji, czyli szukam ludzi zaginionych. Do moich stałych obowiązków należą cykliczne publikacje wizerunku osób zaginionych w mediach na terenie Wielkiej Brytanii. Odbieram też telefony, rozmawiam z rodzinami osób zaginionych.

Jakie to są rozmowy?

Większość rozmów ma element wsparcia. Nie jest to oczywiście klasyczna rozmowa wsparciowa, jaką przeprowadzają nasi psycholodzy, natomiast w każdej rozmowie staram się podtrzymać osobę na duchu. Staram się nie dawać fałszywej nadziei na odnalezienie osoby, bo tego nie możemy nigdy zagwarantować, ale dać ludziom poczucie, że ktoś myśli o zaginionym razem z nimi, że jest takie miejsce, gdzie oni mogą zadzwonić, jak im źle, ciężko i po prostu porozmawiać.

Trudno jest?

Zdarzają się rozmowy, gdy jest bardzo ciężko, przykładowo gdy rodzina dowiaduje się, że zaginiony nie żyje, gdy odnaleziono ciało lub gdy starsza osoba od kilkunastu lat poszukuje swojego zaginionego dziecka. Jest to trudne. Bardzo trudne, ale takie jest życie.

Jak sobie z tym radzisz?

Przede wszystkim nie można tak całkowicie identyfikować się ze wszystkimi zaginionymi i ich rodzinami. Staram się nie angażować emocji. Nie można bardzo emocjonalnie podchodzić, bo człowiek by się spalił wtedy.  Natomiast to, co staram się robić to pomóc rodzinie w jakiś sposób. To jest moim celem, na tym jestem skoncentrowana. Na tym się skupiam.

Nie masz wykształcenia psychologicznego, ani nawet humanistycznego. Nie przeszkadza Ci to w rozmowach z rodzinami?

Nie, nie jest to problem. Myślę, że każdy, kto ma odrobinę empatii w sobie, komu nie jest obojętny los obcych ludzi, może to robić.

Co Cię motywuje?

Mam poczucie, że się komuś do czegoś przydaję. Robię coś, co mam nadzieję, że ma jakiś sens. Ale nie jestem tu po to żeby to mnie sprawiało przyjemność, żebym ja się realizowała. Trzeba pamiętać o nadrzędnym celu: to nie oni są dla mnie, tylko ja jestem dla nich. 

 

 

Sponsor serwisu - home.pl - domeny, hosting, sklepy

UE

Projekt ZAGINIENI.PL NON STOP – zintegrowana całodobowa pomoc zaginionym i ich rodzinom został zrealizowany
dzięki pomocy finansowej Unii Europejskiej.